31 października 2019

"Gałęziste" - Artur Urbanowicz (Runda II)

Gałęziste, Artur Urbanowicz

Jak mogłam być tak głupia, tak naiwna?! Czy naprawdę myślałam, że tym razem będzie inaczej, że wyjdę cało z tego spotkania? Że nic już nie zdoła napędzić mi strachu, bo przecież znam tę historię? No tak... Tak właśnie było. I pewność siebie mnie zgubiła! Bo Artur Urbanowicz doskonale wie, jak podejść czytelnika, jak wzbudzić jego niepokój. Sprawnie żongluje emocjami odbiorcy, osacza go i sięga do najgłębszych zakamarków serca, wydobywając stamtąd wszystkie skrywane lęki. Nieważne, ile razy ktoś przeczyta tę książkę. Zawsze będzie towarzyszyć mu strach.

Karolina i Tomasz, główni bohaterowie powieści, za cel kilkudniowej podróży obierają malownicze i pełne tajemnic tereny Suwalszczyzny. Już na początku wyjazdu pojawiają się problemy, poczynając od komplikacji z noclegiem. Mimo to para stara się nie zniechęcać i czerpać jak najwięcej przyjemności z pobytu w Białodębach. Jednak kolejne dni obfitują w coraz więcej dziwnych sytuacji i niewyjaśnionych zdarzeń. Jak to mówią? Im dalej w las, tym więcej drzew. W przenośni, a może i dosłownie... Atmosfera się zagęszcza, a chłopakiem i dziewczyna, zbyt pochłonięci kłótniami, nie od razu dostrzegają czające się w mrocznym leśnym gąszczu niebezpieczeństwo...

(...) ale wystarczyło spojrzeć na ten las. Na tę zieloną ścianę, istny mur, który piętrzył się przed nimi. Z pewnością mało kto tam się zapuszczał. Niezwykłej scenerii dopełniało potężne, martwe drzewo strzegące ścieżki do lasu niczym osobliwy strażnik.

Historia toczy się najpierw powoli, niespiesznie, by wkrótce nabrać tempa. Barwne, sugestywne opisy przyrody i okolicznych miejscowości nadają powieści niesamowitego, osnutego tajemnicą klimatu. Przez ten zmysłowy kontakt z otaczającą naturą czytelnik ma wrażenie, jakby kroczył ramię w tamię z bohaterami. Nie jest tylko biernym obserwatorem, lecz staje się uczestnikiem poszczególnych zdarzeń. To działa na wyobraźnię, uruchamia wszystkie jej mechanizmy, a przy okazji potęguje uczucie niepokoju. Urbanowicz z dużą wprawą stopniuje napięcie, każdy jego ruch jest dokładnie przemyślany. Autor przyspiesza i zwalnia tempo, serwując odbiorcy na przemian nieoczekiwane zwroty akcji i chwile na złapanie oddechu.

Powieści, w których pojawiają się nawiązania do wierzeń słowiańskich, czytałam już sporo, ale żadna nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak Gałęziste. Autor miał świetny pomysł i wprawnie przeniósł go na papier. Główni bohaterowie są jak ogień i woda, całkowicie się od siebie różnią – światopoglądem, hierarchią wartości, spojrzeniem na wiarę. Sprzeczki i gorliwe dyskusje na temat podejścia do różnych spraw zdarzają im się niemal codziennie. To, co spotyka Karolinę i Tomka podczas pobytu na Suwalszczyźnie, wystawia ich związek na wiele prób. Czytelnik śledzi kolejne wydarzenia, klucząc pośród dwóch całkowicie odmiennych perspektyw. Logika i wiara, rozsądek i intuicja. Odbiorca zagłębia się w liczne dialogi dotyczące wiary, niejednokrotnie zastanawiając się, które spojrzenie na rzczywistość jest bliższe prawdy. Żadne? A może każde po trochu? Jedno jest pewne – wszystko, co dzieje się wokół bohaterów, niepokoi i wywołuje całą gamę emocji.

Minęły ponad dwa lata od premiery pierwszego wydania, a wciąż pamiętam wiele elementów fabuły, odtwarzam w głowie różne obrazy, które wyobraźnia podsuwała mi wówczas w trakcie lektury. Nowe wydanie to niby ta sama, a jednak zupełnie inna historia. Tekst został gruntownie przeredagowany, dzięki czemu zyskał na wyrazistości oraz płynności. Już nie sposób tu dostrzec dłużyzn, przez powieść się sunie niczym przez soczystą, świeżą trawę. Ponadto zamieszczone w książce ilustracje Michała Loranca napędzają trybiki wyobraźni i skupiają uwagę na kluczowych momentach. Bardzo mi się to nowe Gałęziste spodobało. Jednak nie wszystko uległo zmianom... Po tak długim czasie historia Karoliny i Tomka nadal budzi we mnie ogromny lęk.

Widzę te słabe kreaturki i czerpię z ich strachu, który sprawia, że staję się silniejszy. (...) Moja moc rośnie dzięki tym, przeciwko którym się obracam. A im większa moc, tym większa kreatywność. 

Ten krótki fragment powieści umieściłam tu nieprzypadkowo – bowiem według mnie świetnie charakteryzuje samego autora. Każde spotkanie z twórczością Urbanowicza utwierdza mnie w przekonaniu, że wzbudzanie strachu u czytelników nie tylko go bawi, ale również motywuje do tworzenia kolejnych przerażających historii. Jeszcze bardziej mrocznych, jeszcze bardziej tajemniczych i jeszcze bardziej nieprzewidywalnych. I jeszcze bardziej dopracowanych. Wizja Urbanowicza, który karmi się przerażeniem czytelników i rośnie w siłę niczym... Brzmi niedorzecznie? Tylko dla tych, którzy jeszcze nie czytali jego książek!

Gałęziste to niezwykle klimatyczna, fascynująca i budząca grozę powieść, która skłania czytelnika do rozważań na temat wiary, pogaństwa, zdroworozsądkowego podejścia oraz zjawisk nadprzyrodzonych. Zmusza do zastanowienia, czy aby faktycznie czucie i wiara są silniejsze niż mędrca szkiełko i oko. Pełna żywych, ekspresyjnych opisów otaczającej natury, a także odniesień do mitów i legend związanych z regionem suwalskim, uwodzi nieco baśniowym, zagadkowym i mrocznym klimatem. Zdecydowanie polecam! Premiera już 13 listopada.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Gałęziste
  • Autor: Artur Urbanowicz
  • Wydawnictwo: Vesper
  • Rok wydania: 2019
  • Liczba stron: 458 

Za egzemplarz drugiego  z całego serca dziękuję Wydawnictwu Vesper.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz