25 marca 2018

"To nie jest twoje dziecko" - Małgorzata Falkowska

To nie jest twoje dziecko, Małgorzata Falkowska

Małgorzata Falkowska do tej pory znana była ze swoich komedii romantycznych opatrzonych dużą dawką humoru. Ani trochę nie dziwi mnie fakt, że te powieści wyszły spod jej pióra. Autorka ta należy do najbardziej pozytywnych i zwariowanych osób, jakie znam. Zaraża uśmiechem i optymizmem, a przede wszystkim zawsze pozostaje sobą. Wiadomość o tym, że jej kolejne literackie dzieło nijak ma się gatunkowo do poprzednich, wywołała u mnie spore zaskoczenie. To nie jest twoje dziecko to nie komedia, a i romantyczności tu jak na lekarstwo. Niemniej Małgorzata Falkowska w nowej odsłonie zrobiła na mnie duże wrażenie!


Michalina jest młodą, pilną studentką, która ma ambicje i plany na przyszłość. Nauka stoi obecnie na pierwszym miejscu w jej życiu. Jedna chwila zapomnienia przewraca wszystko do góry nogami. Dziewczyna za namową koleżanek postanawia wybrać się na imprezę, gdzie poznaje przystojnego Tarifa z wymiany studenckiej. Efektem tego przypadkowego spotkania jest namiętna noc spędzona we dwoje w akademiku. A także, jak się później okazuje, ciąża. Ciąża, której Michalina nie planowała i której wcale nie chce. 

Anna z kolei marzy o urodzeniu dziecka, jednak los nie był dla niej łaskawy w tej kwestii. Od wielu lat wraz z mężem, Pawłem, bezskutecznie starają się o własne potomstwo. Ich bezsilność narasta, gdy w ośrodku adopcyjnym napotykają na mur. Mnóstwo procedur i czas zdecydowanie nie sprzyjają małżeństwu Krygierów. Ich rozgoryczenie jest ogromne, zwłaszcza że jako właściciele prywatnej kliniki ginekologicznej codziennie mają styczność z ciężarnymi kobietami i porodami. To, co dla ich pacjentek jest wielkim szczęściem, dla nich jest przekleństwem. Do czasu, aż próg kliniki KrygMed przekracza Michalina... 


Powieść wywołuje niepokój, odkrywa najmroczniejsze zakamarki ludzkich serc. Niesamowicie wciąga, roztaczając nad czytelnikiem aurę tajemniczości. Autorka porusza wiele trudnych tematów, takich jak alkoholizm czy przemoc, jednak głównym trzonem fabuły jest macierzyństwo. Problem ten przedstawiony został w dwóch zupełnie odmiennych perspektywach. A właściwie to w trzech, bo męski punkt widzenia również odgrywa dużą rolę. W tej historii pragnienie zderza się z lękiem, desperacja z chłodną kalkulacją, a lojalność wobec współmałżonka z moralnością, etyką zawodową i sumieniem. Gdzieś w tym wszystkim umyka bohaterom to, co najbardziej istotne - dziecko, które w pewnym momencie przestaje być postrzegane jako żywa istota, a staje się towarem. Pytanie tylko, kto zapłaci najwyższą cenę.

Boję się, że stchórzę i powiem coś innego, niż dyktuje mi rozum. Że powiem coś, co mówi serce, a jego nie należy słuchać w takich przypadkach. Ono decyduje o uczuciach wyższych, miłości... A tu nie ma miłości. Nie ma i nigdy nie było.

Zwykle męczą mnie powieści, w których narratorem jest kilku bohaterów. Muszę jednak przyznać, że w tym przypadku ten zabieg idealnie się sprawdził. Ba! Nie wyobrażam sobie, by to mogło zostać napisane inaczej. Poznając spojrzenie poszczególnych postaci na całą historię, czytelnik czuje, jakby znalazł się w centrum nawałnicy. Targają nim różne, często skrajne emocje. Pojawia się wiele pytań i wiele dylematów. Odbiorca zaczyna zastanawiać się, ile sam byłby w stanie poświęcić, by osiągnąć swój cel. Michalina, Anna i Paweł znaleźli się w trudnej sytuacji, która niewątpliwie zaważy na ich dalszym życiu. Czy mogli tego uniknąć? Każdy z bohaterów co innego czuje i myśli, odmienne są również powody, dla których podejmuje takie, a nie inne decyzje. Małgorzata Falkowska wykazała się dużą znajomością ludzkiej psychiki, dzięki czemu bohaterowie wypadają niezwykle autentycznie. Chapeau bas!

Do plusów tej powieści śmiało mogę zaliczyć przystępny język, odpowiednie tempo akcji i dopracowaną pod każdym względem, spójną fabułę. Ach, zapomniałabym! Pozostaje jeszcze kwestia zakończenia. Pozwólcie, że zwrócę się bezpośrednio do autorki: Droga Małgorzato Falkowska, powaliłaś mnie na kolana! Takiego finału zupełnie się nie spodziewałam... Przewracając kolejne strony powieści, cały czas miałam w głowie własne rozwiązanie, które wydawało mi się całkiem logiczne. A jednak pomyliłam się. W pewnym momencie skręciłaś w tak nieoczekiwanym kierunku, że niemal spadłam z krzesła. Emocje, jakie mi wówczas towarzyszyły, są nie do opisania. Gratuluję! 

Podsumowując, książka To nie jest twoje dziecko nie należy do łatwych lektur. Historia, jaka wyszła spod pióra Małgorzaty Falkowskiej, skłania do refleksji, porusza, czasem oburza. Wywołuje mnóstwo emocji, a na sam koniec szokuje, ukazując jednocześnie smutną prawdę, którą według mnie najlepiej oddają słowa pewnego węgierskiego pisarza: Ludzkie pragnienia, no tak. Ale pragnienia to lekka łódka, warto obciążyć je ciężarem rozsądku, bo bez niego łatwo się wywraca. Gorąco polecam miłośnikom literatury obyczajowej i wszystkim, którzy lubię skomplikowane historie.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: To nie jest twoje dziecko
  • Autor: Małgorzata Falkowska
  • Wydawnictwo: Lira
  • Rok wydania: 2018
  • Liczba stron: 320

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję autorce, Małgorzacie Falkowskiej, i Wydawnictwu Lira

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz