26 lutego 2018

"Sekret, którego nie zdradzę" - Tess Gerritsen


Wstyd się przyznać, ale to moje pierwsze spotkanie z twórczością Tess Gerritsen. Wcześniej zdarzało mi się już czytać thrillery medyczne, chociażby te napisane przez Michaela Palmera czy Simona Becketta. Aż dziw bierze, że nigdy nie wpadła mi w ręce żadna książka znanej amerykańskiej pisarki, która przecież od wielu lat jest nazywana królową tego gatunku! Po lekturze najnowszej powieści wiem, że mam sporo do nadrobienia. I liczę na to, że czas będzie moim sprzymierzeńcem.

Historia rozpoczyna się od makabrycznego morderstwa niezależnej producentki filmowej, Cassandry Coyle. Kobieta zostaje odnaleziona martwa na kanapie we własnym domu. Mogłoby się wydawać, że śpi, gdyby nie fakt, że zabójca umieścił gałki oczne ofiary w jej dłoni. Poza tym jednym szczegółem brak jest jakichkolwiek śladów, które mogłyby naprowadzić na trop mordercy. Na dodatek nie wiadomo, w jaki sposób kobieta została zabita. Podobnie jak w przypadku mężczyzny, który jakiś czas później zostaje odnaleziony w równie upiornych okolicznościach. Przed Jane Rizzoli i Maurą Isles stoi trudna do rozwikłania zagadka. Ofiary, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego. Zbrodnie inspirowane pewnymi obrazami. Morderca, który skutecznie zabija i równie skutecznie ucieka przed sprawiedliwością. I osoba, która jako jedyna może pomóc w śledztwie, ale nie robi tego nawet w obliczu zagrożenia.

Każdy człowiek ma swoje sekrety.

Sekret, którego nie zdradzę jest książką niezwykle emocjonującą i angażującą czytelnika. Z każdą kolejną stroną historia coraz bardziej się komplikuje, a przy tym mocno wciąga. Autorka umiejętnie wodzi odbiorcę za nos, podpuszcza go, rzucając światło na pewne postaci i elementy fabuły. Dezorientacja i wrażenie błądzenia w gęstej mgle towarzyszy czytelnikowi przez wiele rozdziałów. Sukcesywne odkrywanie kart daje poczucie przybliżania się do prawdy, ale to tylko gra pozorów. Tu niczego nie można być pewnym do samego końca. Tess Gerritsen bawi się z czytelnikiem i... czytelnikiem! Finał zaskakuje, szokuje, wzbudza wiele różnych emocji i zdecydowanie nie daje o sobie zapomnieć. Wartka akcja, zręcznie uknuta intryga, dopracowana w każdym calu fabuła i bohaterowie, których nietrudno polubić - to najważniejsze atuty tego thrillera.

Każde ciało opowiada historię swojego właściciela.

Choć trzonem fabuły jest oczywiście śledztwo Maury i Jane, to w książce pojawiają się również wątki poboczne. Dotykają one życia prywatnego poszczególnych postaci, a także członków ich rodzin, co pozwala zacieśniać relacje między bohaterami a czytelnikiem. Są również chwilą wytchnienia między kolejnymi zwrotami akcji... Ale czy na pewno? W życiu Maury nie wszystko układa się kolorowo, a stojąca na horyzoncie matka kobiety, Amalthea, sporo namiesza. Podobnie jak Daniel, dawny obiekt westchnień. Zapewne usatysfakcjonowane będą osoby, które śledzą losy głównych bohaterek od samego początku. Nie ma bowiem nic przyjemniejszego niż ponowne spotkanie z ulubionymi postaciami i obserwowanie podejmowanych przez nie decyzji.

Mogę śmiało stwierdzić, że pierwsze spotkanie z twórczością Tess Gerritsen okazało się bardzo udane. Najbardziej zachwycił mnie dynamiczny i bogaty język autorki, a także jej pomysłowość.  Myślę, że jeszcze nie raz sięgnę po jej książki i mam nadzieję, że zachwycą mnie one tak bardzo, jak stało się to w przypadku thrillera Sekret, którego nie zdradzę. Gorąco polecam tę powieść fanom emocjonujących historii, gdzie aura tajemnicy nie odstępuje czytelnika nawet na krok.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Sekret, którego nie zdradzę
  • Autor: Tess Gerritsen
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 384

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz