9 listopada 2017

"We dwoje" - Nicholas Sparks

We dwoje, Nicholas Sparks

Po powieści Nicholasa Sparksa zawsze sięgam z przekonaniem, że czeka mnie wyjątkowa przygoda literacka. Kto jak kto, ale ten autor potrafi pisać o miłości w ciekawy, niebanalny sposób. Co zresztą potwierdza fakt, że sporo jego książek doczekało się ekranizacji. Jedną z moich ulubionych jest "Bezpieczna przystań". Tuż przed rozpoczęciem lektury We dwoje sądziłam, że poznam kolejną historię dwojga ludzi walczących o uczucie na przekór wszystkiemu i wszystkim. Myliłam się. To opowieść inna niż wszystkie. Tutaj na pierwszym planie stoi rodzina, więzy łączące jej poszczególnych członków, problemy i wyzwania, którym muszą sprostać. Sparks bardzo mnie zaskoczył.

Trzydziestodwuletni Russell Green prowadzi ustabilizowane życie u boku żony i sześcioletniej córki. Jest głową i jedynym żywicielem rodziny, bowiem Vivian porzuciła pracę na rzecz opieki nad London. Wysokie zarobki nie dają jednak powodu do jakichkolwiek zmartwień. Wszystko układa się dobrze do momentu, gdy mężczyzna odchodzi z pracy i zakłada własną firmę reklamową. Początkowo jest pełen determinacji, ale problemy z pozyskaniem klientów skutecznie studzą jego zapał. Prowadzenie własnej działalności od zawsze było marzeniem Russa, teraz zaś jest ciężkim orzechem do zgryzienia.. Na dodatek żona zaczyna stopniowo się od niego oddalać. Choć nagły powrót do pracy tłumaczy koniecznością, mężczyzna przeczuwa, że to nie do końca prawda. Vivian przywykła do luksusu... Teraz Russell będzie musiał przywyknąć do roli pełnoetatowego ojca. Między innymi. Jego życie w ciągu kilku miesięcy zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. Czy mężczyzna sobie poradzi? Jak zakończy się ta historia?

Russell jest głównym bohaterem i zarazem narratorem powieści. To z jego perspektywy poznajemy całą historię. Dodatkowo każdy rozdział rozpoczyna się krótszą lub dłuższą retrospekcją, urywkiem ważnego wydarzenia z przeszłości. Dzięki temu czytelnik ma możliwość obserwować, jak przez lata kształtowała się osobowości Russa, a także kto i co miało wpływ na to, jak dziś wygląda jego życie. Ten zabieg powoduje również, że między głównym bohaterem a odbiorcą tworzy się pewnego rodzaju więź, nić porozumienia. Pierwsza retrospekcja dotyczy sytuacji, gdy Vivian informuje Russella, że jest w ciąży. To niewątpliwie decydujący moment tej historii, bo właśnie na dziecku się ona opiera. To opowieść przede wszystkim o więzi ojca z córką.

Polubiłam Russella za wrażliwość, troskliwość i dobroć, chociaż bywały momenty, gdy irytował mnie zbytnią ustępliwością wobec żony. Czasem odnosiłam wrażenie, że straszny z niego naiwniak. To, co wyprawiała Vivian, powinno mu dać do myślenia, tymczasem tańczył tak, jak ona mu zagrała. I chociaż miałam ochotę palnąć go w łeb, zdawałam sobie sprawę, że jego postawa wynikała z miłości. Russ kocha żonę, rodzina jest dla niego najważniejsza. Wszystko, co robi, decyzje, jakie podejmuje, wynikają z troski o najbliższych. Jego postać została wykreowana bardzo wiarygodnie. Wierzyłam w to, co odczuwał, a nawet doświadczałam tych emocji razem z nim. Russell jest facetem skomplikowanym, z jednej strony trochę nieporadny i zagubiony, z drugiej odważny i odpowiedzialny. Czasem po prostu potrzebuje porządnego kopniaka do działania. Jak mi ktoś powie, że tacy mężczyźni nie istnieją (istnieje ich cała masa!), to najpewniej zamienię się w krokodyla.

Zupełnym przeciwieństwem Russa jest Vivian. To kobieta zdecydowana, uparta, wyrachowana i samolubna. Dla własnej wygody jest w stanie poświęcić wszystko, nawet własną rodzinę. Nie potrafi docenić tego, co ma. Udusiłabym ją gołymi rękami, gdybym tylko mogła. I nie sądzę, żeby targały mną później wyrzuty sumienia. To jedna z tych postaci książkowych, do których czytelnik ma prawo pałać nienawiścią. Jej zachowanie budzi złość i oburzenie, ale momentami również przynosi zaskoczenie i myśl, że może jednak Vivian nosi w sobie cząstkę dobra. Tak czy owak w przypadku tej postaci również nie zabrakło wiarygodności. Sparks nie wykreował papierowych i płaskich postaci, lecz osoby niczym z krwi i kości, niewyidealizowane, z kompletem wad i zalet. Takie, które równie dobrze mogłyby funkcjonować w naszym społeczeństwie zamiast w powieści.

- Dlaczego tak trudno być dobrym rodzicem?
- Nie musisz być naprawdę dobrym rodzicem - odparła. - Musisz tylko być wystarczająco dobry.

O więzi łączącej ojca i córkę można czytać i czytać, a wciąż będzie się odczuwało niedosyt. To kropla słodyczy w całej powieści, w której czytelnik chciałby się rozsmakować na dłużej. Ich dialogi niejednokrotnie wywoływały szeroki uśmiech na mojej twarzy, a niektóre sytuacje nawet teraz widzę oczami wyobraźni równie wyraźnie, co podczas lektury. Ale relacja Russa i London nie zawsze przypomina sielski obrazek. Russell wcielając się w rolę pełnoetatowego taty doświadcza wielu różnych emocji - niepokój, lęk, bezsilność często go paraliżują, zwłaszcza na początku. Również London jest rozdarta, próbuje zadowolić zarówno ojca, jak i matkę, co nie zawsze jest możliwe. Jej niepewność, frustrację i lęk można zaobserwować w wielu opisanych w książce sytuacjach. Zanim łącząca ojca i córkę więź stanie się silna i trwała, oboje muszą pokonać wiele trudności.

Kolejną pozytywną iskierką w książce jest niezwykle silna relacja głównego bohatera i Marge, jego starszej siostry. Ta troskliwa, szczera i mądra kobieta niejednokrotnie staje się oparciem dla brata, popycha go do działania i dodaje wiary w siebie. Jest jego motywatorem, siłą napędową. Co ważne, stara się nie robić nic za niego, lecz udziela mu wskazówek, dzięki którym Russ jest w stanie sam sprostać trudnościom. Nie daje mu ryby, lecz wciska w dłoń wędkę. Uczy go samodzielności, odpowiedzialności i zaradności. Czytając o niej zastanawiałam się, czy ja pełniłam rolę starszej siostry równie dobrze. Czy młodsze rodzeństwo mogło na mnie liczyć tak, jak Russ mógł liczyć na Marge.

Podsumowując, We dwoje jest realistyczną, mądrą i zmuszającą do refleksji historią o rodzinnych relacjach i zawirowaniach. To opowieść o uczuciu zupełnie innym niż romantyczna więź między kobietą i mężczyzną. Tutaj pierwsze skrzypce gra miłość ojcowska - silna, prawdziwa i piękna. Autor porusza w książce wiele istotnych tematów, ukazuje siłę przyjaźni i rodzinnego wsparcia. Za pomocą barwnego, lekkiego języka dostarcza czytelnikowi mnóstwa emocji, angażując go i często wprawiając w zadumę. Ta historia wzrusza, wywołuje uśmiech, czasem kłuje w serce, zaskakuje. Jest autentyczna, prawdziwa, zupełnie jakby napisał ją nie Nicholas Sparks, lecz samo życie.

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: We dwoje
  • Autor: Nicholas Sparks
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 543

Za egzemplarz z całego serca dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz