20 lipca 2017

"Rachunek obcego sumienia" - Mirosław Prandota [recenzja patronacka]

Rachunek obcego sumienia, Mirosław Prandota

Co zrobiliby potomkowie, gdyby na ich głowy zwaliły się nagle wszystkie kłopoty przodków? Nigdy już nie daliby rady swobodnie unieść tych głów kiedy potrzeba.

Pewnego dnia Wydawnictwo Psychoskok skontaktowało się ze mną w sprawie objęcia patronatem medialnym książki Rachunek obcego sumienia. Miałam moment zawahania, ale po dłuższym namyśle propozycję przyjęłam. Nie bez powodu! Uznałam, że nastał odpowiedni moment, aby odrobinę podnieść sobie poprzeczkę i wyjść ze strefy komfortu, jaką niewątpliwie stanowią dla mnie kryminały, thrillery i powieści grozy. Postanowiłam zmierzyć się z tematyką, którą do tej pory skutecznie omijałam. A mianowicie chodzi o czasy drugiej wojny światowej. Historia to zdecydowanie nie mój konik i zawsze czułam się za słaba, by stanąć z nią oko w oko w czytelniczych zmaganiach. Czy teraz żałuję swojej decyzji?

Wręcz przeciwnie! Ogromnie się cieszę, że mogłam przeczytać książkę Mirosława Prandoty. To podróż, której długo nie zapomnę, i bardzo cenna lekcja, z której wyciągnęłam wiele wniosków. A jeden szczególnie dla mnie ważny - by w swoich czytelniczych planach nie ograniczać się i mieć odwagę przekraczać granice. Bo to, co nieznane, zwykle wywołuje lęk... ale tylko do czasu, kiedy przestaje być nieznane. Właśnie dlatego świat literatury jest taki wyjątkowy. Można kroczyć przetartymi szlakami lub odkrywać nowe ścieżki, a przy okazji - siebie.

Na kartach powieści poznajemy trzy różne historie, pozornie ze sobą niezwiązane, opowiedziane z perspektywy trzech bohaterów. Zagłębiając się w lekturze powoli odkrywamy, że losy mężczyzn są ze sobą splecione, a łącząca ich nić to pasmo tragedii, bólu, nienawiści, strachu i wewnętrznych rozterek. Ale również miłości. Miłości skomplikowanej i nieoczywistej, o wielu obliczach, przynoszącej różne owoce.

Z takiej właśnie miłości narodził się Aleksander D., jeden z bohaterów. Dorosły mężczyzna, szanowany profesor wykładający na jednym z niemieckich uniwersytetów, udaje się w podróż do swoich korzeni. Pragnie odnaleźć biologicznych rodziców, poznać ich przeszłe i teraźniejsze życie, uzyskać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Ma nadzieję, że dzięki temu osiągnie wewnętrzny spokój i upora się z dręczącym go konfliktem polsko-niemieckiej tożsamości. W trakcie swojej egzystencjalnej wędrówki wraca wspomnieniami do dzieciństwa i z czułością opowiada o adopcyjnych rodzicach, których troska i miłość pozwoliły mu osiągnąć w życiu tak wiele.

Zrozumiałem, że dojrzałość nie przychodzi sama z wiekiem, a przynajmniej nie tak szybko jakby się chciało. Najpierw trzeba przeżyć coś mocnego i otrząsnąć się z wrażeń.

Retrospekcje Starego Człowieka, drugiego z bohaterów, jawią się w zupełnie innych barwach. Mężczyzna snuje opowieść o mieszkańcach Czarnego Lasu, niewielkiej wsi położonej w okolicach Gdańska. Wraca myślami do przeszłości, do tragicznych i trudnych wojennych czasów, które położyły się cieniem na sielską i zgodną koegzystencję tamtejszej społeczności. Wraz z wkroczeniem wojsk niemieckich do Polski ludzka mentalność diametralnie się zmienia. Miejsce życzliwości i przyjaźni zajmuje podejrzliwość, donosicielstwo, pogarda i nienawiść. W ludziach budzą się najgorsze instynkty, a ich serca osnuwa mrok. Szerzące się za sprawą hitlerowskiej ideologii zło nie zawsze jednak trafia na podatny grunt. Wśród czarnoleskich mieszkańców znajdują się i tacy, którzy mają odwagę się przeciwstawić. Strach, cierpienie i bezwzględność niemieckich okupantów nie jest w stanie odebrać im tego, co mają najcenniejszego - zaszczepionego w ich sercach dobra. 

Trzeba przyznać, że był to okres, który sprzyjał bohaterom. Wystarczyło tylko zastrzelić albo spalić kilkoro dzieci, aby zasłużyć na Żelazny Krzyż.

Franz Miller, trzeci z bohaterów, jest niemłodym już mężczyzną mieszkającym w Niemczech, znanym i poważanym w okolicy. Jego dumą jest nieżyjący od dawna stryj, oficer SS, uhonorowany żelaznym krzyżem za swoje bohaterstwo. Franz darzy niemiecki naród ogromnym szacunkiem, odrzucając myśli o niechlubnych czynach swoich przodków. Bestialstwo niemieckich żołnierzy traktuje jak naturalny i nieunikniony element wojny, usprawiedliwiając ich czyny nałożonymi z góry rozkazami. Na ile jest to ślepa wiara, a na ile próba zagłuszenia wyrzutów sumienia? 

Ojcze, czy stryj też zginął śmiercią bohaterską? Jeżeli tak, to dlaczego na obcym terytorium? Kto go tam zaprosił? Pojechał w goście? Bronił tam naszych granic? Jak to jest, ojcze, naprawdę? Gdy ktoś napadnie nas w naszym domu i dostanie kulę w łeb, to co? Postawimy mu pomnik? Napiszemy, że bohater?

Co łączy tych trzech mężczyzn? Na to pytanie nie udzielę odpowiedzi. Musicie samodzielnie zaspokoić swoją ciekawość, do czego gorąco was zachęcam. Niezapomnianych chwil z lekturą dostarczy wam ciekawie i umiejętnie skonstruowana fabuła, dobrze skrojone, realistyczne postacie, a także interesująca forma narracji. Książka wciąga w wir wydarzeń, a lekki i przystępny język niweluje uczucie przytłoczenia.

Rachunek obcego sumienia jest lekturą wymagającą, ale też mocno angażującą czytelnika. Przede wszystkim emocjonalnie, autor porusza bowiem problemy trudne, złożone, wyzwalające cały wachlarz uczuć. Losy poszczególnych bohaterów poruszają, czasem napawają smutkiem i roztaczają nad czytelnikiem aurę melancholii, a nieraz wprawiają w stan irytacji.  Powieść nie tylko skłania do refleksji, ale również do analizy własnego systemu wartości. Mirosław Prandota dotyka niezwykle istotne kwestii i zderza czytelnika z wieloma pytaniami. Czy jesteśmy odpowiedzialni za błędy przodków? Czy młodsze pokolenia należy rozliczać z niechlubnej przeszłości ojców i dziadków? Czy można żyć spokojnie ze świadomością ciążących na nas win? A wreszcie, czy warto żyć w poczuciu wyrządzonej nam krzywdy i podsycać nienawiść?

Książka bardzo przypadła mi do gustu. Intryguje, głęboko porusza, a zapisane na jej kartach wydarzenia zostawiają trwały ślad w sercu i umyśle. To powieść o wojnie, strachu, cierpieniu, śmierci, nienawiści i chęci zemsty, ale też o przyjaźni, miłości, dążeniu do prawdy, sumieniu i moralnych dylematach. Wartościowa, pełna celnych i mądrych uwag lektura. Polecam!

KLIKNIJ, ABY ZOBACZYĆ, ILE KOTWIC PRZYZNAJĘ TEJ KSIĄŻCE

  • Tytuł: Rachunek obcego sumienia
  • Autor: Mirosław Prandota
  • Wydawnictwo: Psychoskok
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 318

Za możliwość przeczytania książki, a także objęcia jej patronatem medialnym dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz