11 czerwca 2017

"Najmroczniejszy sekret" - Alex Marwood

Najmroczniejszy sekret, Alex Marwood

Są takie prawdy, które mogą zdruzgotać świat. Pewne rzeczy powinny zostać w tajemnicy, nawet jeśli ta tajemnica będzie cię zżerać od środka.

Do tej pory nie miałam styczności z twórczością Alex Marwood, brytyjskiej dziennikarki i pisarki. Jej styl, warsztat pisarski pozostawały dla mnie jedną wielką tajemnicą. Kiedy pojawiła się okazja, by przeczytać Najmroczniejszy sekret, postanowiłam zaryzykować. Postawiłam wszystko na jedną kartę - albo polubię tę autorkę, albo szybko o niej zapomnę. Aj, gdyby to było takie proste... Nie przewidziałam, że może pojawić się inna, trzecia opcja. Taka, w której moje wrażenia z lektury nie są ani czarne, ani białe, lecz tkwią gdzieś pomiędzy. I uwierzcie mi, w tym wypadku skala szarości jest niemal tak rozległa, jak Panorama Racławicka we Wrocławiu.

Impreza z okazji 50. urodzin Seana Jacksona, zamożnego dewelopera, miała być niezapomnianym wydarzeniem. I była... choć powód, dla którego tak się stało, stał się przekleństwem wszystkich uczestników przyjęcia. Na długie lata. W tamten feralny weekend w tajemniczych okolicznościach znika trzyletnia Coco, jedna z bliźniaczek, córek Seana. Nikt nie ma pojęcia, co się z nią stało. Dwanaście lat później deweloper umiera, a na jego pogrzeb przybywa Camilla, córka z pierwszego małżeństwa, i nastoletnia Ruby, druga z bliźniaczek. A także przyjaciele Seana - ta sama ekipa, która przed laty świętowała jego urodziny w Poole Harbour. Atmosfera jest bardzo gęsta. Czuć napięcie, jakie towarzyszy wszystkim zgromadzonym osobom. Wkrótce na jaw wychodzą pewne mroczne sekrety, także ten dotyczący zniknięcia Coco...

Akcja powieści rozgrywa się, można powiedzieć, na dwóch boiskach. Na współczesne wydarzenia spoglądamy oczami 27-letniej Mili. Stopniowo poznajemy również przebieg imprezy urodzinowej z 2004 roku, ukazanej z perspektywy różnych bohaterów. Kolejne rozdziały przynoszą nam coraz pełniejszy obraz sytuacji i przybliżają nas do prawdy. Prawdy o okolicznościach zniknięcia jednej z bliźniaczek i nie tylko... Poznajemy poszczególne postacie, ich mentalność, sposób bycia, tok myślenia. Wnikamy w ich psychikę i stajemy się niemymi świadkami wydarzeń toczących się w przeszłości i teraźniejszości. Fabuła posuwa się naprzód, a my snujemy domysły, opierając się na tym, co już wiemy. Kolejne strony nie potwierdzają jednak słuszności naszych teorii, coraz szerzej rozsuwając kurtynę tajemnic i odsłaniając nowe fakty. Rzeczywistość widziana oczami Camilli okazuje się niepełna, niekompletna i podszyta kłamstwami, które powoli wypływają w retrospekcjach.

Dobrze skonstruowana fabuła i ciekawie uknuta intryga to niewątpliwie plusy tego thrillera. Dlaczego więc moje wrażenia osiadły gdzieś między bielą a czernią? Przyznam, że na początku książka wydała mi się zwyczajnie nudna. Chciałam rzucić ją w kąt i już nigdy do niej nie wracać. Dopiero później zrozumiałam, że nie w tym rzecz. Problemem okazali się bohaterowie. Umiejętnie i precyzyjnie wykreowani, niezwykle autentyczni i... obrzydliwie niedoskonali. Banda zepsutych, samolubnych, nieodpowiedzialnych ludzi, u których próżno szukać pozytywów. Przewracając kolejne kartki odkrywamy mroczne strony ich charakterów, słabości, niechlubne zwyczaje oraz głęboko skrywane sekrety. Niemal każdy ma coś na sumieniu, a żaden występek nie wychodzi poza szczelne ramy tej śmietanki towarzyskiej. Wnikamy w to spaczone, zdemoralizowane środowisko, by motać się w gęstwinie kłamstw, skomplikowanych relacji i wzajemnych zależności. Alex Marwood stworzyła bohaterów, co do których można żywić jedynie pogardę, wstręt, a nawet nienawiść. Drażnili mnie ci ludzie, doprowadzali do białej gorączki. Ich towarzystwo było wręcz męczące, instynktownie próbowałam od niego uciec. Ostatecznie wygrała ciekawość, ale niechęć, gniew, niedowierzanie i bezsilność towarzyszyły mi nieustannie w trakcie lektury.

Wielki szacunek należy się autorce za zdumiewające zakończenie. Alex Marwood trzyma nas w garści do ostatnich stron! Już jesteśmy pewni co do przebiegu zdarzeń, wydaje nam się, że poznaliśmy prawdę i możemy wytykać winowajców palcem, kiedy nagle dostajemy porządnego prztyczka w nos. Albo raczej cios w samo serce. Finał jest szokujący, dramatyczny i wstrząsający. Czy satysfakcjonujący? Trudno powiedzieć. Dla miłośników nieprzewidywalnych i zaskakujących rozwiązań z pewnością okaże się wisienką na torcie. Mnie powalił na łopatki, a jednocześnie czułam się jeszcze bardziej sponiewierana i przytłoczona.

Podsumowując, Najmroczniejszy sekret to kawał porządnego, solidnie przygotowanego thrillera psychologicznego, który obnaża największe ludzkie przywary. Historia, w której miejsca na miłość i empatię jest niewiele, bo naprzód wysuwa się egoizm, zepsucie moralne i nikczemność. Książka odkrywa przed czytelnikiem mrożące krew w żyłach tajemnice, demaskuje motywy i sposób myślenia ludzi zdemoralizowanych, na wskroś złych, których nie obchodzi nic poza ich własnym losem. Jeśli macie zamiar sięgnąć po tę powieść, przygotujcie się na najgorsze. Na zło bijące niemal z każdej strony. Rozbudowane tło psychologiczno-obyczajowe bywa bardzo przytłaczające i wywołuje u czytelnika mnóstwo negatywnych emocji. Miłośnicy tego gatunku powinni być zadowoleni.

  • Tytuł: Najmroczniejszy sekret
  • Autor: Alex Marwood
  • Wydawnictwo: Albatros
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 416

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz