22 maja 2017

"Pan Przypadek i korpoludki" - Jacek Getner

Pan Przypadek i korpoludki

Uwielbiam zagadki, w których trzeba mocno ruszyć głową, by znaleźć prawidłowe rozwiązanie. Podobnie książki - największą przyjemność sprawiają mi takie, gdzie finał  nie jest wcale oczywisty, a wręcz przeciwnie - trudny do przewidzenia, zaskakujący lub wręcz szokujący. Nie czuję się zawiedziona także wtedy, gdy udało mi się rozwikłać łamigłówkę... Muszę jednak czuć, że wymagało to ode mnie niemałego wysiłku. Cykl z Przypadkiem autorstwa Jacka Getnera postawiłabym gdzieś pośrodku. Nie jest ani zbyt przewidywalny, ani mocno szokujący - powiedziałabym, że taki akurat.  Sam autor przyznał, że początkowo stawiał głównie na dobrą zabawę. Jednak z pierwotnymi założeniami bywa tak, że czasem ulegają zmianie. Tak też się stało w tym wypadku. I o ile pierwszy tom o detektywie nie był zbyt zaskakujący, o tyle kolejne już jak najbardziej! Zmuszają czytelnika do zachowania czujności i zwracania uwagi na pozornie nic nie znaczące szczegóły. Taka właśnie jest trzecia część cyklu - Pan Przypadek i korpoludki. Oczywiście nie zabrakło w niej również porządnej dawki humoru i ciekawej, wciągającej, pełnej zwrotów akcji fabuły.

Jak zawsze książka podzielona jest na trzy rozdziały, a każdy z nich stanowi odrębną zagadkę, jaką Jacek Przypadek będzie musiał rozwikłać. Wszystkie jednak tworzą spójną całość, dzięki sprytnie wplecionym wątkom obyczajowym. Odbiorca nie tylko główkuje nad rozwiązaniem poszczególnych spraw, ale również poznaje bliżej przewijających się w książce bohaterów. Przenika do ich prywatnego życia, problemów, z jakimi się borykają. Zaznaje smutków i radości, jakie towarzyszą postaciom na co dzień.

Pierwszy rozdział dotyczy zbrodni w restauracji Orient Espresso. Knajpka ta jest chętnie odwiedzana przez ważne osobistości z międzynarodowych korporacji. Pewnego dnia w lokalu przebywa czterech mężczyzn. Wkrótce jeden z nich zostaje odnaleziony martwy w toalecie. Zaklinowany w małym okienku kelner, który po znalezieniu ciała próbował zbiec z miejsca zdarzenia, staje się głównym podejrzanym. I chociaż komisarz Łoś jako pierwszy przybywa do Orient Espresso, to interwencja detektywa okazuje się niezbędna do rozwiązania sprawy.

Druga zagadka obejmuje zupełnie innego rodzaju zbrodnię... W koncernie tytoniowym Super Tobacco dochodzi do zdrady! W palarni zostaje odnaleziona paczka po papierosach konkurencyjnej firmy. Spora część pracowników podejrzewa Zo - wiceszefową marketingu, która owo opakowanie znalazła i została przyłapana w momencie, gdy trzymała je w rękach. Jacek Przypadek postanawia zająć się tą sprawą. Nie tylko odkryje, kto tak naprawdę pali papierosy konkurencyjnej marki, ale również wskaże osobę, która próbuje oczernić bogu ducha winną kobietę.

W trzecim rozdziale Przypadek musi zająć się sprawą dotyczącą pewnej kampanii reklamowej. Krzysztof Julski jest dyrektorem kreatywnym agencji reklamowej. Pewnego dnia zauważa w telewizji reklamę konkurencyjnej firmy i... dostaje zawału. Został skradziony jego własny pomysł! Julski za pośrednictwem Błażeja wynajmuje Przypadka do rozwiązania tej sprawy. Przed detektywem trudne zadanie, ale jak zawsze doskonale sobie z nim poradzi. A finał będzie zaskakujący.

Nie będę ukrywać, że cykl z Przypadkiem bardzo przypadł mi do gustu. Gdy zasiadam do lektury, zawsze jestem podekscytowana i mocno zaciekawiona. W książkach Jacka Getnera znajduję wszystko to, co najbardziej lubię - humor, lekkość, z jaką autor prowadzi czytelnika przez kolejne strony, delikatne napięcie towarzyszące do samego końca. Sprawy, z jakimi mierzy się detektyw, są niby dość pospolite - słyszymy o podobnych sytuacjach na co dzień. Kradzież intelektualna, nielojalność wobec pracodawcy, a nawet morderstwa zdarzają się często, niemal codziennie. A jednak autor potrafi to wszystko przedstawić w taki sposób, że nawet najbardziej banalny incydent staje się niezwykły. Trochę groteskowo, z nutką ironii i przede wszystkim zabawnie.

Głównego bohatera cechuje cyniczne, a czasem wręcz bezczelne podejście do wielu spraw. błyskotliwość, pewność siebie i inteligencja. Jacek potrafi przewidzieć zachowanie i sposób myślenia innych ludzi. Jest przebiegły i często ucieka się do podstępu, by odnaleźć winnego. Ma trudny charakter, który często powoduje komplikacje w relacjach z kobietami. Przypadek jest wrażliwy i inteligentny, ale w starciu z żeńską częścią świata ewidentnie sobie nie radzi. Być może utrata Basi była dla niego bardzo bolesna. Myślę jednak, że po kilku latach od tej tragedii powinien się otrząsnąć. Tym bardziej, że jest młody i przed nim jeszcze długie życie. Gdyby Jacek istniał naprawdę i spotkałabym go gdzieś na mieście, nie omieszkałabym go palnąć w łeb. Może to by go trochę otrzeźwiło. Jednak pomimo wad, zdążyłam tego faceta bardzo polubić. Podoba mi się jego ironiczne poczucie humoru i nieskrywana bezczelność. Są one nieodłącznym elementem jego rozmów czy to z ojcem, przyjacielem Błażejem, czy też z policjantami wiecznie siedzącymi mu na ogonie.

- Pan Jacek Przypadek? - Starszy aspirant, choć pytał Jacka, to tak naprawdę wzrok miał skierowany w stronę Urbankowej. Był wprawdzie wiernym mężem i przykładnym ojcem, ale jednak nie potrafił się powstrzymać od przyjrzenia się z bliska kobiecie, którą od dawna obserwował z oddali. Zwłaszcza takiej kobiecie.
- Wydawało mi się, że już kiedyś przerabialiśmy tę zabawę, panie starszy aspirancie. I znamy się nie od dziś. No chyba, że to dziwne pytanie wynika może z tego, że nie patrzy pan na mnie.
- Co?... A tak, przepraszam... O co to ja pytałem?
- O to, czy ja to ja - podpowiedział mu Przypadek.
- No właśnie... - przytaknął wciąż jakby lekko zdezorientowany Smańko. - Czy pan... to pan?

Zabawne dialogi to zdecydowanie największa zaleta Pana Przypadka i korpoludków. Nie mogłam opanować śmiechu, gdy bohater rozpoczął współpracę z podkomisarzem Łosiem i pomagał w przesłuchiwaniu mężczyzn w Orient Espresso. Szeroki uśmiech wywołała u mnie również wizyta Jacka u sąsiadki, Irminy Bamber. Zwłaszcza, gdy zaczął dopominać się o słodki poczęstunek, na który do tej pory zawsze mógł u niej liczyć. Wisienką na torcie, która wywołała u mnie typowy dla książek Jacka Getnera ból szczęki, była wymiana zdań z Krzysztofem Julskim na temat wędkowania. To, w jak perfidny sposób detektyw podpuścił dyrektora kreatywnego, rozbawiło mnie do łez. Grę w "polski kompleks" będę długo pamiętać.

Panią Irminę Bamber zawsze szalenie bawiły opowieści Jacka o grze w "polski kompleks". To jego udowadnianie, że jego rozmówca jest jeszcze bardziej zacofany i nienowoczesny, niż ci wszyscy zacofańcy i wsteczniacy, na których narzekał, wprawiało ją nieodmiennie w dobry humor.

Pan Przypadek i korpoludki, czyli tom trzeci, pozwolił mi po raz kolejny zmusić zwoje mózgowe do działania. Rozwiązanie dwóch pierwszych zagadek przewidziałam dość szybko, ale z ostatnią miałam spory problem. Obstawiałam zupełnie kogoś innego i nie spodziewałam się takiego obrotu spraw! Dałam się autorowi wpuścić w maliny, ot co. Ale nawet wcześniejsze rozdziały były zaskakujące, pomimo tego, że dobrze wytypowałam sprawców. Bo odkryć winowajcę to jedno. A poznać jego motywy i dowiedzieć się, w jaki sposób Przypadek rozwikłał zagadkę, jaki był jego tok myślenia, to dopiero frajda!

Jeśli lubicie wciągające i niebanalne historie, które ociekają humorem, a przy okazji chcecie poznać wady i zalety (głównie wady ☺) pracy w korporacji, zachęcam gorąco do zapoznania się z Panem Przypadkiem i korpoludkami.  Polecam również poprzednie tomy cyklu. Te książki bawią, relaksują, ale też zmuszają do zastanowienia. Autor porusza w nich problemy, które zewsząd nas otaczają. Robi to z dużym wyczuciem, czasem wyolbrzymiając pewne ludzkie ułomności i przywary, w sposób zabawny i lekki, a przede wszystkim przyjemny w odbiorze. Książka kipi humorem, ale to wcale nie znaczy, że nie da się z niej wyciągnąć cennych wniosków na przyszłość.

  • Tytuł: Pan Przypadek i korpoludki
  • Autor: Jacek Getner
  • Wydawnictwo: Zakładka
  • Rok wydania: 2014
  • Liczba stron: 234

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytam, bo polskie organizowanego przez Poligon Domowy.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz