27 kwietnia 2017

"Łzy nocy" - Anna Rychter. Magiczna opowieść z historią w tle.

lzy nocy, anna rychter

Jako dziecko uwielbiałam czytać książki przygodowe, a najbardziej te pełne drogocennych skarbów, starych map i tajemniczych wskazówek. Zatopiona w lekturze z przyjemnością rozwiązywałam kolejne zagadki, które strzegły drogi do skrzyń wypchanych po brzegi klejnotami, starych magicznych ksiąg czy innych wartościowych przedmiotów. Dziś w moim życiu królują kryminały i thrillery, ale sentyment do skarbów pozostał. Pociągają mnie również powieści związane z dawnymi wierzeniami i legendami, a także te opatrzone ciekawym tłem historycznym. Dlatego bez wahania sięgnęłam po Łzy nocy Anny Rychter. Byłam niezwykle ciekawa, co kryje się za okładką tej książki. Czy autorce uda się obudzić we mnie wspomnienia z dzieciństwa, kiedy dla skarbów zarywałam noce. Jakie tajemnice skrywa Chełm i czy znana archeolog zdoła je wszystkie rozwikłać.

Anna Rychter urodziła się 1963 roku w Chełmie. Tam  się wychowała i spędziła najpiękniejsze lata młodości. Ma do tego miasta ogromny sentyment. Od ponad dwudziestu lat mieszka i pracuje w Zamościu. Z wykształcenia jest historykiem, archiwistą i bibliotekarzem. Prywatnie - oddaną matką i żoną. Prócz pisania książek i opowiadań uwielbia szydełkować, czego efektem są serwetki i szale. Z wielkich emocji powstała jej pierwsza powieść Żyjąca w Polsce i inne stany nieważkości (2010), zaś z wielkiej miłości zrodził się Trener duszy (2011).

Akcja Łez nocy toczy się w Chełmie w 2014 roku. Na prowadzonych wykopaliskach trwają poszukiwania grobu zmarłego dokładnie 750 lat temu Daniela Romanowicza z rodu Rurykowiczów. Do ekipy naukowców dołącza Justyna Jankowska-Meyer z Instytutu Archeologii w Warszawie. Kobieta cieszy się z wyjazdu w rodzinne strony i choć nie jest to urlop, ma nadzieję odpocząć w ukochanym mieście i złapać dystans do codzienności. Tymczasem na miejscu poznaje tajemniczego Daniela Waszczenko, archeologa z Ukrainy. Między nimi od samego początku coś iskrzy. Justyna będzie musiała uporać się z nagłym wybuchem uczuć do tego Słowianina. Czy jej się to uda? Wplątana w wir dziwnych zdarzeń bohaterka niejednokrotnie przekroczy bramy przeszłości i dokona zaskakujących odkryć. Co zmienią w jej życiu?

Powieść odrobinę mnie zaskoczyła. Spodziewałam się wartkiej akcji i ognistego uczucia na pierwszym planie. Tymczasem najbardziej rozbudowane okazało się tło historyczne. Autorka szczegółowo opisuje Chełm, snuje opowieści dotyczące charakterystycznych budynków i miejsc. Przywołuje obrazy z różnych epok, odkrywając przed czytelnikiem niemal wszystkie karty związane z tym miastem. W książce znajdziemy między innymi odwołania do czasów II Wojny Światowej i PRL-u. Najczęściej jednak cofamy się znacznie więcej, bo aż do średniowiecza. Cały czas krocząc szlakiem magicznych bransolet, poznajemy fakty i zdarzenia z dawnych lat z udziałem wielu autentycznych postaci. Najbardziej zapadł mi w pamięć fragment dotyczący Kazimierza Wielkiego i jego oburzających wręcz "przygód" z kobietami. Pojawia się tu nawet wzmianka o skandalu z dwórką Klarą Zach. W książce teraźniejszość nieustannie przeplata się z przeszłością. Anna Rychter tworzy w w głowie odbiorcy szkice na bazie współczesności, które później konsekwentnie uzupełnia odniesieniami historycznymi i kulturowymi. Każda strona powieści jest dowodem na to, jak wielkim sentymentem autorka darzy Chełm oraz historię.

Ciche łzy wzruszenia same cisną się Justynie do oczu, dławiąc ściśnięte gardło. Tak wiele zmieniło się wokół, tylko Chełmska Górka wciąż niezmiennie króluje nad całym krajobrazem, jakby nie obchodziły ją wcale koleje losu i upływający czas... Jej nazwa, wzięta od prasłowiańskiego określenia wzgórza "chełm, chołm" dała miano obecnemu miastu.

Na drugim planie stoi teraźniejszość i postacie przewijające się w powieści. Główna bohaterka to dojrzała i szczęśliwa kobieta, która osiągnęła życiową stabilizację. Jak się wkrótce okazuje, chyba nie do końca, skoro jest gotowa to wszystko zaprzepaścić z powodu tajemniczego Daniela z Kijowa. A zanim jeszcze w jej życie wkracza archeolog, powraca sentyment do Marka, znajomego z czasów studiów. Nie polubiłam Justyny, muszę to przyznać. Wydała mi się osobą niezbyt dojrzałą, rozchwianą emocjonalnie i momentami infantylną. Dużo większe wrażenie wywarł na mnie Daniel. Tajemniczy, inteligentny, wrażliwy, z ogromnym bagażem doświadczeń. Wzbudzał we mnie sympatię i szczerą troskę. Był moment, kiedy chciałam go po prostu objąć, przytulić i szepnąć, że wszystko się ułoży. Ale autorka sprytnie odebrała mi na to ochotę w dalszej części powieści. Przychylność wobec Daniela przerodziła się w irytację i żal. Kreacja bohaterów w Łzach nocy  nie jest zbyt rozległa. Na kartach powieści przewija się wiele różnych postaci, trudno więc, by każdą z nich dokładnie opisywać. Nie zabrakło jednak emocji, czy to pozytywnych, czy negatywnych. Przywiązałam się do bohaterów na tyle mocno, by z ciekawością obserwować, jak toczą ich dalsze losy.

Łzy nocy napisane zostały barwnym, ekspresyjnym językiem, obfitym w środki stylistyczne. Nie brakuje również mocno rozbudowanych zdań, często wymagających od czytelnika dużego skupienia. Autorka zastosowała narrację trzecioosobową, nie ograniczając się do przedstawienia punktu widzenia tylko jednego bohatera. Mamy więc pełen ogląd na sytuację. To, co mnie zadziwiło, to umiejętne połączenie wątku historycznego z sensacyjnym i romantycznym.  Wszystko tutaj ze sobą współgra, a żaden z wątków nie odbiega od drugiego stylem.  

Podsumowując, Łzy nocy to powieść wielowątkowa i wielogatunkowa. Nietypowe i fascynujące połączenie historii, sensacji, romansu i obyczaju. Wciągająca, interesująca i otulająca niesamowitym średniowiecznym klimatem opowieść. W pierwszej połowie książki napotkałam tak wiele rozległych opisów i odniesień historycznych, że czułam lekki przesyt. Jednak druga część przyniosła odrobinę oddechu i akcja nabrała tempa. Autorka pozytywnie zaskoczyła mnie kierunkiem, w jakim pchnęła dalej tę opowieść. Myślę, że ta pozycja zadowoli przede wszystkim miłośników powieści historycznych oraz osoby interesujące się historią wschodnich kresów Polski. Jeśli szukacie czegoś lekkiego i typowo obyczajowego, możecie być zawiedzeni. Choć ja, pomimo że spodziewałam się czegoś innego, nie czuję się zawiedziona. Anna Rychter uwiodła mnie swoim stylem, charakterystyczną tajemniczą atmosferą i wątkiem historycznym, który nie nudził, a wręcz przeciwnie - stanowił fascynujące dopełnienie całości.

  • Tytuł: Łzy nocy
  • Autor: Anna Rychter
  • Wydawnictwo: Novae Res
  • Rok wydania: 2017
  • Liczba stron: 292

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.



Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Czytam, bo polskie organizowanego przez Poligon Domowy.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz