23 kwietnia 2017

"Miłość do trawy" - Michał Krupa [PATRONAT] [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

milosc do trawy, michal krupa

Sięgając po Miłość do trawy nie wiedziałam, czego mogę się tak naprawdę spodziewać. Informacja o magii w świecie przyrody oraz wierzeniach pogańskich i legendach przywiodła mi na myśl pradawne słowiańskie demony - południce, wodniki, rusałki, boginki, czy topielce. Kiedy rozpoczęłam lekturę, szybko zrozumiałam, że autora wyobraźnia poniosła w nieco innym kierunku, choć równie ciekawym i intrygującym. A z całą pewnością zaskakującym!

Akcja powieści osadzona jest w czasach współczesnych. Krzysztof i Monika nie bez powodu mieszkają na uboczu. Posiadają bowiem niezwykłe umiejętności, które czynią z nich odmieńców. U obcych ludzi wywołują niechęć, strach, a nawet agresję. Sąsiedzi z poprzedniego miejsca zamieszkania nie traktowali bohaterów zbyt dobrze. Wręcz przeciwnie, za tę inność zgotowali im prawdziwe piekło. Dlatego Krzysztof i Monika zaszyli się w niewielkim miasteczku, z z dala od wścibskich oczu ludzi. Wiodą życie z pozoru szczęśliwe, a jednak nie do końca. Mężczyzna pewnego dnia doświadcza dziwnego snu. Wówczas nabiera przekonania, że wyjątkowy dar, jakim jest zdolność nawiązywania kontaktu z trawą, może stanowić dla nich obojga zagrożenie. Postanawia wyruszyć w podróż, by znaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Pragnie zgłębić tajemnicę tej dziwnej więzi z przyrodą. Dowiedzieć się, dlaczego otrzymali takie zdolności i po co? A przede wszystkim chce uratować życie Moniki i swoje.

Szedł, myśląc o Monice. Przestał się o nią denerwować. Nie wiedział dlaczego, ale coś podpowiadało mu, że nic jej nie grozi, że jest bezpieczna, a ten koszmar, który zmusił go do wejścia na tę drogę, dotyczył tylko jego. Tyle razy wchodził w kontakt z trawą od tego czasu i nigdy nic złego mu się nie przytrafiło. Wynika z tego, że robi tak, jak ktoś lub coś sobie zażyczyło. Ale czy to dobrze, że sami nie mamy wpływu na nasze życie? Pozornie sami podejmujemy decyzje, ale tak naprawdę jesteśmy tylko malutkim trybikiem w jakiejś potężnej machinie, której nawet sens działania nie jest nam znany.

Muszę przyznać, że pomysł autora pozytywnie mnie zaskoczył. To bardzo przemyślana historia, tajemnicza i pełna niespodzianek. Podróżując wraz z Krzysztofem po różnych polskich miastach i wsiach, odkrywamy świat, o jakim dotąd nam się nie śniło. Pełen magii, niewytłumaczalnych zjawisk i zdarzeń. Dzięki barwnym, plastycznym opisom razem z głównym bohaterem doświadczamy osobliwej więzi z przyrodą. Niemalże czujemy oplatające się wokół nas źdźbła trawy. Wyczuwamy unoszący się w powietrzu zapach róży. Jesteśmy nie tyle świadkami, co współuczestnikami wielu niezwykłych momentów. Często powracamy też z Krzysztofem do jego wspomnień. Dzięki temu w naszej głowie powoli powstaje pełny obraz sytuacji. Poznajemy okoliczności, w jakich poznali się bohaterowie, ich przeżycia, niekiedy bolesne i smutne, innym razem bardzo radosne.

Ostrożnie położyć lewą dłoń na trawie, a ta momentalnie do niej przylgnęła. Nadal nie czuł zagrożenia. Tym bardziej bólu. Zaczynał odczuwać spokój i dziwnie rodzące się do niej zaufanie. Położył się na plecach i zamknął oczy. (...) Znajdował się zawieszony wysoko nad ziemią. Tam w dole rozpoznał kształt góry Ślęża, a na jej szczycie leżącego siebie z zamkniętymi oczami. Cała góra skąpana była w błyszczącym świetle, które jak się okazało, nie było światłem jednolitym. To różnej grubości wstęgi, krzyżujące i splatające się ze sobą, były jego źródłem. Te przedziwne węże były w ciągłym ruchu. Wiły się i wyginały. Sprawiały wrażenie, jakby były żywym organizmem, chroniącym magiczne i tajemnicze miejsce. 

Idealnie wkomponowane w całość odniesienia do pradawnych wierzeń czynią tę opowieść jeszcze bardziej baśniową i nieprawdopodobną. Autor nawiązuje między innymi do miejsc i elementów kultu Słowian. Wraz z głównym bohaterem odwiedzamy położoną nieopodal Sobótki Ślężę. Krzysztof odkrywa w niej źródło ogromnej mocy. W rzeczywistości góra ta uznawana jest najstarszy ośrodek pogańskiego kultu solarnego. To tam niegdyś jednoczyły się okoliczne plemiona, rozwijając wierzenia i obrzędy ludowe. Istnieje nawet legenda o powstaniu Ślęży. W książce pojawia się również kamienny posąg niedźwiedzia, który faktycznie znajduje się na szczycie owej góry. Jego historię można poznać w  dolnośląskiej legendzie o pannie z rybą i niedźwiedziu. Liczne odwołania do religii pogańskich widać również w opisywanym przez autora świecie przyrody. Tak jak Słowianie dostrzegali w naturze pierwiastek siły nadprzyrodzonej, tak i w powieści ma ona charakter magiczny. Nie tylko wspomniana wcześniej trawa, ale i drzewa, kwiaty, zwierzęta, a nawet gwiazdy.

Autor nie tylko dobrze przygotował się od strony merytorycznej, ale też umiejętnie wykreował bohaterów. Są spójni, wyraziści i wiarygodni. To postacie z krwi i kości, z całym kompletem wad i zalet oraz doświadczeń życiowych. Prym wiedzie Krzysztof, ostrożny, racjonalny, dociekliwy mężczyzna. W pewnym sensie również egoista. Teoretycznie wyjeżdża w trosce o życie ukochanej, ale co tak naprawdę nim kieruje? Pragnienie wiedzy, chęć zgłębienia otrzymanego daru, poznania swojego przeznaczenia? A może strach przed śmiercią? Myślę, że wszystko po trochu. Z kolei Monika jest łagodną, ciepłą, rodzinną i wrażliwą kobietą. W życiu kieruje się intuicją i sercem. Z pokorą przyjmuje wszystko, co przynosi los. Żyje chwilą i nie martwi się na zapas. Równie ciekawą postacią jest Bogna - starsza kobieta, którą na swojej drodze spotyka Krzysztof. To osoba niezwykle mądra, opiekuńcza i serdeczna, a zarazem stanowcza i konkretna. Dzięki niej główny bohater przekonuje się, co w życiu jest naprawdę istotne.

Miłość do trawy to książka niezwykła. Zapisana na jej kartach opowieść skłania czytelnika do refleksji i uzmysławia, co w życiu jest naprawdę ważne. Pokazuje, że istnieją rzeczy, których nie można pojąć wyłącznie rozumem. A ludzie często tak bardzo pragną je rozgryźć, rozpracować, że poświęcają na to cały swój czas. Zaciekle szukają racjonalnego wytłumaczenia i... egzystują, ale nie żyją pełnią życia. Michał Krupa w swojej powieści pokazuje, że czasem warto odpuścić i zamiast rozglądać się za odpowiedziami wszędzie wokół, należy odnaleźć je w sobie. A przede wszystkim trzeba nauczyć się stawiania właściwych pytań. Spojrzenia na życie i świat z innej perspektywy. Do zrozumienia pewnych rzeczy i zjawisk potrzebne jest serce, wiara, wyobraźnia i intuicja. Używanie wyłącznie rozumu pozbawia nas szansy na pełne poznanie rzeczywistości i doświadczenia całego bogactwa jej aspektów.

Czucie i wiara silniej mówi do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko.
(...)
Miej serce i patrzaj w serce!

Kiedy przewracałam kolejne strony powieści, momentalnie przyszedł mi do głowy powyższy fragment Romantyczności Mickiewicza. Chyba wszystkim dobrze znany. Myślę, że przynajmniej częściowo odzwierciedla to, co Michał Krupa chciał przekazać czytelnikom. Autor w swojej książce porusza również problemy natury egzystencjalnej - przeznaczenie, śmierć, życie pozagrobowe, inne cywilizacje, istnienie Boga lub innej siły wyższej. Wizja świata przedstawiona w powieści jest magiczna i niezwykle fascynująca. Miłość do trawy to prawdziwa sentymentalna podróż przez duchowy, metafizyczny świat nierozerwalnie powiązany z przyrodą.

Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Myślę, że jest to pozycja godna uwagi i na tyle uniwersalna, że spodoba się zarówno męskiemu, jak i damskiemu gronu czytelników. Jeśli szukacie oryginalnej, świeżej historii, która wciągnie was niczym wir rzeczny - zachęcam do lektury Miłości do trawy. To piękna, pouczająca opowieść o miłości, przyjaźni i zaufaniu, a także o poszukiwaniu celu w życiu. Pokazująca, że często rzeczy z pozoru zwyczajne mogą okazać się wyjątkowe.

  • Tytuł: Miłość do trawy
  • Autor: Michał Krupa
  • Wydawnictwo: Psychoskok
  • Premiera: 15.05.2017
  • Liczba stron: 180

Książka pod patronatem medialnym Halmanowej. Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Psychoskok.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz