6 lutego 2017

Checkup - styczeń 2017

checkup, podsumowanie, january

Minął styczeń. Choć przeżyłam kilka naprawdę udanych dni, to tak naprawdę... miałam stycznia po dziurki w nosie! Dwa razy byłam chora. A nie, wróć! Raz chora, a raz umierająca. Z niecierpliwością czekałam na kolejny miesiąc - i oto jest! ☺ Luty rozpoczęłam bardzo pozytywnie. Na początek otrzymałam całkiem za friko ogromny zapas pozytywnej energii. To sprawka Aleksandra Rogozińskiego, na którego spotkaniu autorskim miałam okazję gościć. Kto nie był, niech żałuje - Alek to chodzące (i niezwykle gadatliwe) poczucie humoru. ☺ No dobra, ja tu gadu gadu, a miałam podsumowywać styczeń. Zatem jak zwykle - podzielę się tym, co słychać u mnie, a także ciekawostkami wygrzebanymi w otchłani internetowej.

Półka: przeczytane

Cóż... w minionym miesiącu nie popisałam się. Mogłabym się tłumaczyć chorobą czy wyjazdem na kilka dni do rodzinnego domu. Tylko po co? W tym miesiącu mam dużo lepsze samopoczucie i moje tempo czytania wzrosło. Czuję, że uda mi się nadrobić zaległości.☺ Podsumowując: poznałam cztery polskie autorki, czterokrotnie zatopiłam się w ciekawej lekturze i za każdym razem obiecałam sobie, że jeszcze wrócę do twórczości tych pań. Na blogu pojawiły się trzy recenzje.


Półka: nowy cykl wpisów

Styczeń miał też dobre strony - wpadłam na pewien pomysł! A jak już coś przyjdzie mi do głowy, zazwyczaj to realizuję. Stworzyłam Bookolaż - krótki humorystyczny tekst, w który wplecione są tytuły książek. Pierwszy z nich nosi tytuł Czerwone gardło. Mam nadzieję, że Jo Nesbo mi wybaczy! ☺ Ponieważ odbiór był pozytywny (dziękuję wam bardzo za miłe słowa), kolejne bookolaże będą się cyklicznie pojawiać na blogu. Raz w miesiącu, coby nie przedawkować!   

Półka: śmichy-chichy w blogosferze

W styczniowym podsumowaniu mam dla was dużą porcję humoru. Jak komuś akumulatory szwankują i chciałby je podładować, to na początek polecam wpis o przekręcaniu nazw leków z bloga Mama bez recepty. Jeśli myślicie, że aptekarze mają nudną pracę, to szybko zmienicie zdanie!
Ja po przeczytaniu tego artykułu stwierdziłam, że to robota nie dla mnie - czkawka, zakwasy w brzuchu, no i nie wiem, ile by wytrzymał mój pęcherz... ☺

Na drugi ogień - Roman Sidło i 11 pełnych humoru faktów o nim... Wreszcie zdecydował się wziąć udział w popularnej zabawie Liebster Award! Jeśli chcecie poznać np. najprostszą metodę na szczęście, koniecznie do niego zajrzyjcie.

Cóż, nie mogę też nie wspomnieć o wpisie Dizajnucha. Przez tego faceta nie mogłam doczyścić monitora, a mężuś halmanovy pytał, czy pogotowie wzywać, bo nie mogłam złapać oddechu. Chodzi oczywiście o tekst dotyczący PMS. To ciężki czas nie tylko dla kobiety, ale także (a raczej przede wszystkim) dla mężczyzny. Trudno się nie zgodzić... ☺ Ale tego zaplutego ekranu to chyba Jackowi nie wybaczę!

Żeby nie było, że tylko panowie maja poczucie humoru, podrzucam wam również wpis Zaniczki. Dowiecie się o 10 rzeczach, za które można od niej dostać po gębie. Ten tekst budzi we mnie skrajne emocje. Z jednej strony jestem zszokowana. Ciężko mi przyjąć do świadomości, że takie zachowania w stosunku do osoby niepełnosprawnej w ogóle mają miejsce. Z drugiej - podziwiam Renatę za podejście do tematu. Jej słowa są ostre jak żyleta i niejednokrotnie wywołały uśmiech na mojej twarzy. Koniecznie tam zajrzyjcie, jeśli jeszcze nie mieliście okazji!

Na sam koniec filmik, który o czymś mi przypomniał. O tym, jak pozory mogą mylić...





Na tym kończę styczniowy Checkup. ☺ Życzę wam, drodzy czytelnicy, udanego lutego i niewyczerpanych pokładów energii. Dajcie znać w komentarzach, czy udało mi się choć w połowie naładować wasze akumulatory!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz