9 grudnia 2016

"Idealna" - Magda Stachula

Idealna, thriller psychologiczny, Magda Stachula

Książka, od której nie można się oderwać - wciąż wybrzmiewają w głowie słowa z okładki. Mam wrażenie, że nie znalazły jeszcze odpowiedniego miejsca i wędrują, obijając się o każdy fragment mojej czaszki. Fakt, że akurat dopadła mnie migrena, nie ma tu nic do rzeczy. To coś zgoła innego. Sprzedał wam ktoś kiedyś pstryczka w nos? Tak znienacka? Jeśli tak, wyobraźcie sobie takie nagłe pac! od wewnątrz, powtarzające się co jakiś czas. Jestem trzy dni po zakończeniu lektury "Idealnej" Magdy Stachuli. Ta książka nie daje mi o sobie zapomnieć.

Perspektywa

Jak dowiadujemy się z rewersu okładki, zapowiada się powieść w stylu "Dziewczyny z pociągu". Jeśli to was uspokoi, podobieństwa te są wcale nie tak duże! Proza Magdy Stachuli jest zdecydowanie lepszej jakości, co do tego nie mam wątpliwości. Dużo przyjemniejsza w odbiorze, bardziej zaskakująca. Znacznie obszerniej zostały nakreślone portrety psychologiczne bohaterów, a przy tym nie tak nużąco. Niewątpliwie ta autorka ma lżejsze i sprawniejsze pióro od Pauli Hawkins. Jej debiutanckie dzieło to, według mnie, thriller psychologiczny z domieszką powieści obyczajowej.

Cecha wspólna obu książek to między innymi sposób prowadzenia narracji. W przypadku "Dziewczyny z pociągu" nie przypadł mi do gustu, głównie za sprawą wielokrotnych skoków w czasie. W "Idealnej" poznajemy historię bohaterów, przesuwając się naprzód zgodnie z kalendarzem. Oczywiście bohaterom zdarza się rozmyślać o przeszłości, nie ma to jednak dużego wpływu na odbiór. Najistotniejszy jest jednak fakt, że toczące się wydarzenia poznajemy z perspektywy różnych osób. Na tę samą sytuację raz patrzymy oczami Anity, a za chwilę wcielamy się w skórę Adama. Dzięki temu trudniej jest zaszufladkować bohaterów, wyrobić sobie o nich jednoznaczną opinię. Z wnioskami niejednokrotnie trzeba zaczekać, przez co wir wydarzeń wciąga nas jeszcze bardziej. Szczwana babka z tej autorki!

Kolejnym podobieństwem jest potrzeba prowadzenia obserwacji innych, całkiem obcych ludzi, za pomocą kamer internetowych. Anita próbuje w ten sposób zagłuszyć swoje myśli, oderwać się na moment od swoich problemów. Szybko okazuje się, że śledzenie obcej osoby może być wciągające. Obsesja zastąpiona obsesją. Jeśli czytaliście o 'rozwódce z pkp', na pewno brzmi to znajomo. Na tym podobieństwa się kończą. Magda Stachula podeszła do tematu z dużo większą fantazją. A także podarowała czytelnikom o wiele potężniejszą dawkę emocji. 

Anita i Adam

Małżeństwo, dotąd niemal idealne, przechodzi poważny kryzys. Dwa lata bezskutecznego starania się o dziecko sieje zniszczenie w relacji dwojga ludzi. Staje się przysłowiową puszką Pandory. Anita zamyka się w sobie, nieustannie rozmyślając o swojej niepłodności i o ciąży. Przestaje również wychodzić z mieszkania, całe dnie wpatrując się w ekran komputera. Obserwuje ludzi przez kamery internetowe, co daje jej złudne poczucie kontroli. A tak naprawdę jej bezsilność i rozpacz wypełnia cały dom. W każdym pomieszczeniu unosi się ciężka, nieznośna atmosfera. Anita nie widzi w mężu wsparcia ani zrozumienia. Adam z kolei nie może pojąć zachowania żony. Irytuje go obsesyjne spoglądanie Anity w kalendarzyk, pod który podporządkowane jest ich życie seksualne. Jest zmęczony i zagubiony. Chciałby dawnej, uśmiechniętej i pewnej siebie Anity. Tej, którą pokochał. Zaczyna unikać żony, jak najwięcej czasu spędzając poza domem. Oboje oddalają się od siebie, z każdym dniem coraz bardziej. A to dopiero początek ich problemów.

Emocje

Muszę przyznać, że mało kiedy bohaterowie wywołują u mnie tak ambiwalentne uczucia. Z jednej strony byłam na nich wściekła. Wiele nieporozumień wynikało bowiem z braku ich wzajemnej komunikacji. Polegali na swoich domysłach i obserwacjach, jakby zapomnieli, że potrafią mówić! A kiedy wreszcie padały jakieś słowa, to były zupełnie oderwane od rzeczywistego stanu ducha rozmówcy. To oszukiwanie współmałżonka oraz samego siebie doprowadzało mnie zwyczajnie do szału. Jednak im dalej w las, tym więcej drzew... Z każdą kolejną stroną powieści moje nastawienie zmieniało się. Każda nowa okoliczność przywoływała inne emocje. Miejsce złości zajęło osłupienie, a irytacja schowała się za ciekawość. 

Chociaż autorka poprowadziła fabułę częściowo w przewidywalny sposób, udało jej się kilkakrotnie mnie zaskoczyć. Był nawet taki moment, gdy zdałam sobie sprawę z mojej pomyłki i westchnęłam: Aaa! Zdarzały się również chwile, gdy liczba cudownych przypadków i zbiegów okoliczności była zadziwiająco duża. To nie są jednak niewybaczalne mankamenty, zwłaszcza że do czynienia mamy z debiutem literackim. Gdybym chciała się czepiać (a chcę!), wspomniałabym o tym, że... Pierwsza część książki odznacza się dużym realizmem, w drugiej zaś mamy do czynienia z wartką akcją, pełną dość niezwykłych zdarzeń. Ten podział jest dość widoczny, a świadczy o tym przede wszystkim dynamika powieści.


Podsumowanie

Jak na pierwszy raz, Magda Stachula wykonała kawał całkiem dobrej roboty. Ma kobieta talent do przelewania na papier nie tylko swoich myśli, ale i prawdziwych emocji. Pomimo pewnych niedociągnięć, autorce udało się stworzyć ciekawą i skłaniającą do przemyśleń lekturę. "Idealna" nie jest idealna, a jednak niewiele brakuje. Są emocje, dawkowane napięcie, sprawnie nakreślone portrety psychologiczne i fabuła z niespodziankami. Myślę, że to dobra zapowiedź kolejnych książek Magdy Stachuli.

  • Tytuł: Idealna
  • Autor: Magda Stachula
  • Wydawnictwo: Znak Literanova
  • Rok wydania: 2016
  • Liczba stron: 384



Jeśli czytaliście już tę powieść, chętnie poznam wasze opinie. Dajcie znać w komentarzach, czy "Idealna" jest w waszym typie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz