9 listopada 2016

"Wina" - Jonathan Kellerman

wina, jonathan kellerman

Kryminały, thrillery psychologiczne i powieści sensacyjne to gatunki, które zdecydowanie przeważają w moim czytelniczym życiu. Uwielbiam tajemnicze okoliczności, trudne do rozwikłania zagadki i śledztwa pełne zwrotów akcji. Jakiś czas temu otrzymałam bon prezentowy do wykorzystania w księgarni Matras. Domyślacie się już, jakiego typu książki wzięłam na celownik. Nie miałam jednak w zanadrzu konkretnych tytułów. Postanowiłam sięgnąć po książkę autora dotąd mi nieznanego - Jonathana Kellermana. Trudno powiedzieć, czy moją uwagę przykuła okładka, opis, a może dwudziestoprocentowa zniżka. Tak czy siak, padło na Winę. Zapowiadała się mocna i pełna emocji lektura. Czy tak było? Tego dowiecie się już za parę chwil.

Autor

Jonathan Kellerman jest profesorem pediatrii i psychologiem, a także autorem wielu thrillerów psychologicznych. W swoich książkach wykorzystuje swoją naukową wiedzę, tworząc wiele fascynujących postaci. Jedną z nich jest Alex Delaware - psycholog dziecięcy, główny bohater wszystkich powieści Kellermana. Dzięki tej postaci autor zyskał ogromną sławę i przychylność czytelników. Alex, wspólnie z przyjacielem, detektywem z wydziału zabójstw - Milo Sturgisem, bada okoliczności tajemniczych zbrodni dokonywanych na terenie Los Angeles - mieście celebrytów, filmowych gwiazd, aktorów. Książki Kellermana są świetnie skonstruowane, niezwykle realistyczne i wzbudzają wiele emocji.

Fabuła

Wina to kolejny thriller psychologiczny Kellermana z Alexem i Milo w roli głównej. Na samym początku czytelnik poznaje Holly Ruche. Ciężarną kobietę, zagubioną i nieco irytującą. Właścicielka nowo nabytego domu odkrywa zakopaną pod drzewem tajemniczą skrzynkę ze szkieletem niemowlęcia. Wkrótce potem w jednym z parków zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety i kości kolejnego niemowlęcia. Te wydarzenia są początkiem skomplikowanego śledztwa dwóch przyjaciół. Brak dowodów w sprawie nie zniechęca ich do przerwania dochodzenia. Wręcz przeciwnie, opierając się wyłącznie na poszlakach i przypuszczeniach, poznają najmroczniejsze tajemnice aktorskiego świata i rozwikłają zagadkę.

Muszę przyznać, że pierwsze 20 stron przeczytałam z ogromną ciekawością i nadzieją. Szkielety niemowląt, zastrzelona dziewczyna - brzmi przerażająco, a z punktu widzenia miłośnika kryminałów - obiecująco. Dla mnie była to zapowiedź przerażającej historii z mocnym zakończeniem. Spodziewałam się mrożącej krew w żyłach opowieści, pełnej zwrotów akcji. Autor jednak zupełnie mnie zaskoczył, idąc w zupełnie innym kierunku.

Kellerman dużo uwagi poświęca bohaterom przewijającym się przez całe śledztwo. Każda osoba jest opisana z niezwykłą, ale i nieprzesadzoną precyzją. Autor używa przystępnego języka, pozbawionego psychologicznego 'bełkotu', co jest niewątpliwie dużym plusem. Ponieważ narratorem jest Alex Delaware, wnikanie w psychikę i emocje bohaterów wydaje się czymś naturalnym. Niewątpliwie Kellerman ma do tego smykałkę. Jednak nie poprzestaje on tylko na portretach psychologicznych czy wyglądzie bohaterów. Porusza również szereg problemów społecznych, także tych związanych ze światkiem aktorskim. Szczegółowo opisuje Los Angeles i jego dzielnice, nawiązując przy tym do dawnych czasów, głównie do lat 50.

Twarz Mila była równie ożywiona jak mrożonka.

Podobnie sprawa ma się fabuły. Dość mozolne śledztwo przez ponad połowę powieści gra rolę drugoplanową. W międzyczasie poznajemy miasto i dowiadujemy się nieco o relacjach dwóch głównych bohaterów oraz ich życiu. Pojawia się sporo wątków pobocznych i kolejne, całkiem nowe postacie. Wprowadza to wszystko nutkę senności i pewnego rodzaju czytelniczy chaos. Można odnieść wrażenie, że nic tu ze sobą nie współgra. Zamiast momentów grozy - mocno rozwinięte jest tło obyczajowe. Autor jakby zgubił główną myśl.

Jednak powoli akcja ożywa. Czytelnik, dotąd nieco znużony i zdezorientowany, wreszcie otrzymuje rekompensatę. Wątki poboczne zaczynają łączyć się w jedną całość. Śledztwo nabiera tempa. Alex i Milo wreszcie dokonują przełomów w dochodzeniu i są coraz bliżej rozwiązania zagadki. Od momentu, gdy Alex Delaware wpada na właściwy trop, czytelnik domyśla się już, kim jest sprawca. Nie, nie domyśla się - on wie. Autor podaje to odbiorcy jak na tacy. Chociaż sam opis ujęcia przestępcy i towarzyszących temu okoliczności wywołuje nieprzyjemny dreszcz, nie można tu mówić o niebanalnym zakończeniu. Czyżby Kellerman nie miał pomysłu na zaskakujący finał?

Podsumowanie

Według mnie Wina nie jest nieudana. To ciekawa historia, choć jej potencjał nie został do końca wykorzystany. Autor porusza zbyt wiele kwestii jednocześnie, odbiegając od głównego wątku, i moim zdaniem tutaj tkwi najistotniejszy błąd. Przez takie zabiegi w czytelniku nie rośnie napięcie. Raczej jest cały czas na jednakowym poziomie. Jeśli Kellerman chciał stopniować emocje, to trochę przedobrzył. Chociaż nie potępiam tego tak do końca. Wątki poboczne są tutaj potrzebne, to one tworzą klimat całej powieści. Opisy miejsc i postaci, tło obyczajowe. Cięte riposty, ciekawe dialogi, perfekcyjna żonglerka językiem i inteligencją na przemian. Dzięki nim odbiorca czuje się tak, jakby był tam, w Los Angeles, i obserwował wszystko z bliska. Wnikliwa charakterystyka postaci tworzy między nimi a czytelnikiem pewną więź. Trudno się rozstać z bohaterami i czuć pewien niedosyt po zamknięciu lektury.

Jesteś jak te cholerne żeberka. Niezdrowy, ale dobry.

Choć o książce nie można mówić w samych superlatywach, nie jestem zawiedziona. Wręcz przeciwnie, powieść zaciekawiła mnie. Chociaż nie trzymała cały czas w napięciu. Serce nie biło szybciej niż zwykle, strach mnie nie paraliżował. Ale czy zawsze musi? Wina to po prostu thriller psychologiczny w wersji light. Jeśli od czasu do czasu lubicie coś mniej mrocznego, spróbujcie sięgnąć po tę książkę. Opcje są tylko dwie - przypadnie wam do gustu, albo nie... 😉

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz