24 grudnia 2015

Opowieść niewigilijna

opowieść niewigilijna

Siedziały na parapecie i wyglądały przez okno. Hanna i Samotność. Przyzwyczaiła się już. Od wielu lat ten grudniowy czas wprawiał ją w zakłopotanie i smutek. W pracy czy w gronie znajomych wciąż napotykała chłód, dystans i brak zrozumienia. Jak to? Nie obchodzisz świąt? To przecież taki piękny czas! Dziwna jesteś... To nic, że na co dzień była uśmiechnięta, uczciwa, pomocna i pracowita. Była inna. Nie składała życzeń, nie wymieniała się prezentami, nie kupowała choinki. Miała inne priorytety, wyznawała inne wartości. Znajomi nie potrafili tego pojąć, a może w tym całym przedświątecznym ferworze nie mieli czasu, by się nad tym zastanowić. I każdego roku całe to grudniowe szaleństwo oddalało ich od Hanny. Znalazła więc prawdziwą przyjaciółkę, a właściwie to było całkiem na odwrót. Któregoś grudniowego wieczora Samotność sama do niej przyszła. Od razu się polubiły. W swoim towarzystwie czuły się komfortowo i bezpiecznie. Doskonale się rozumiały, dlatego co roku spędzały razem cały grudzień, a później każda wracała do swojego życia i obowiązków.

Tym razem było inaczej. Samotność była nieswoja, widać, że coś ją dręczyło. W końcu przyznała, że ten wieczór to ich ostatni wspólnie spędzony czas. Musi odejść na dłużej, być może więcej się nie spotkają, albo raz na jakiś czas zamienią kilka słów w przelocie. Hanna zapłakała. Czuła, że bez Samotności wszystko stanie się zbyt przytłaczające. I tego wieczoru wylała mnóstwo łez w objęciach swojej przyjaciółki. Wreszcie zasnęła, cicho łkając. 

Poranek był koszmarny. Hanna nie miała nawet siły, żeby podnieść się z łóżka. Długo leżała, wpatrując się bezczynnie w sufit. Z letargu wyrwał ją nieoczekiwany dzwonek do drzwi. Przez wizjer dostrzegła Alicję, znajomą z pracy. Niechętnie otworzyła drzwi i wpuściła gościa do środka. Była zaskoczona tą nagłą wizytą, pomyślała więc, że ma to związek z pracą. Alicja jednak opowiedziała Hannie nieprawdopodobną historię...

Była północ. Alicja przebudziła się gwałtownie. Było jej bardzo zimno i wstała, żeby wrzucić na siebie coś cieplejszego. Nagle w jej głowie zaczęły przewijać się przeróżne obrazy. Zupełnie zaskoczona, początkowo nie potrafiła ich rozpoznać. Po chwili jednak dotarło do niej, że to wydarzenia z przeszłości, które miały miejsce w fabryce, miejscu pracy. Przetarła oczy ze zdziwienia, ale obrazy nie zniknęły. Jedynie trochę zwolniły. Kiedy zaczęła się dokładniej przyglądać, zrozumiała, o czym jest ten "film" w jej głowie i kim są jego bohaterowie...

Tamtej nocy dostrzegła wszystko to, czego na co dzień nie zauważała i nie doceniała. Hanna wiele razy jej pomogła, zastępując koleżankę przy maszynie, czy biorąc jej zmianę, gdy synek Alicji ciężko zachorował. Nigdy nie odmówiła, nie oczekiwała niczego w zamian. Alicji było ogromnie wstyd, że wcześniej tego nie widziała. Nigdy nie znalazła czasu, by ją bliżej poznać. Hanna była przecież inna, dziwna, i każdy o tym wiedział. Alicja zrozumiała, że bardzo się myliła, wszyscy się mylili! Jak mogli ją tak surowo oceniać tylko dlatego, że nie obchodziła świąt... Hanna nie oczekiwała przeprosin. Po prostu przytuliła koleżankę najmocniej jak umiała dodając, że nadal oferuje swoją pomoc, gdy tylko będzie trzeba. Kobiety przez całą tę sytuację bardzo się do siebie zbliżyły. Długo rozmawiały, a kiedy nadszedł czas pożegniania, obie rozpłakały się. Kiedy Alicja wychodziła, z kieszeni jej płaszcza wyleciał mały skrawek papieru. Przefrunąwszy nad stołem kuchennym, wylądował wprost pod nogami Hanny. Kiedy go podniosła, ujrzała wypisane na nim jedno zdanie:

Choć będę tęsknić, wiem, że beze mnie dużo lepiej dasz sobie radę.
Samotność

Ta opowieść to moje spojrzenie na grudniowy czas. Dla wielu osób wiara i tradycja są bardzo ważne. Ostatni miesiąc w roku to przede wszystkim okres przygotowań do świąt - wydarzenia w gronie rodzinnym, pełnego ciepła i miłości. Nie oceniam i nie krytykuję, nie taki jest cel całej tej opowieści. Choć sama świąt nie obchodzę, wiara również dla mnie jest bardzo ważna. Najważniejsza.

Naszła mnie jednak pewna refleksja... Dzisiejsze czasy wplatają w nasze życie mnóstwo złych nawyków. Pogoń za karierą, za pieniądzem, to tylko kropla w morzu. Nawet święta nabierają coraz bardziej komercyjnego charakteru. Przez to można łatwo się zagubić i zapomnieć o tym, co najważniejsze. Niezależnie od tego, w co wierzymy, jakie wartości i tradycje pielęgnujemy, nigdy nie powinniśmy być obojętni na drugiego człowieka. Nie należy oceniać kogoś zbyt pochopnie. Zanim kogoś zaszufladkujemy i przypniemy mu etykietkę, spróbujmy poznać go bliżej, zrozumieć. Mieć serce i patrzeć w serce, ot taka oczywista sprawa, a jak łatwo o niej zapomnieć.  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz