14 grudnia 2015

5 sposobów na weekend w domu bez nudy + nowy projekt blogowy

 

Weekend w domu bez nudy


Ostatnio spędziliśmy z mężem weekend w domu. Kontakt ze świeżym powietrzem ograniczał się do wpuszczania go przez otwarte okno. Żadnego spaceru, zakupów, czy choćby podróży do śmietnika i z powrotem. Powiało nudą, co? Nic bardziej mylnego! Weekend spędzony w domowym zaciszu wcale nie musi być nużący, drętwy i bez życia. I dziś postaram się Wam to udowodnić!


 1. Wygłupy w pościeli.
To najprzyjemniejsza i najzabawniejsza forma powitania dnia. Chodzi oczywiście o bitwę na łaskotki. Ja mam nad swoją drugą połówką sporą przewagę, pomimo że jestem słabsza fizycznie. Nie muszę specjalnie zastanawiać się, gdzie "zaatakować". Mąż jest jedną wielką chodzącą wrażliwością, łaskocze go dosłownie wszystko i wszędzie. Ze mną jest inaczej. Trzeba się namęczyć, żebym zaczęła chichotać. Uwierzcie mi, lata praktyki. Taka bitwa nigdy nie ma z góry przewidzianego zakończenia. Jest za to świetną okazję na wstanie z łóżka prawą nogą, w świetnym nastroju.

2. My dwoje i Rubik.
Ale nie ten Rubik, o którym myślicie. Od niedawna rywalizujemy w układaniu popularnej kostki Rubika. A tak właściwie, na chwilę obecną - jednej ścianki, bo nie potrafimy jeszcze ułożyć całej kostki. Musielibyśmy poświęcić na to parę ładnych godzin, a przecież weekend nie trwa wiecznie! Zatem kto pierwszy ułoży ustalony wcześniej kolor, ten wygrywa. Zwykle mąż, ale ostatnio też się wyrabiam.
  
3. I ty możesz zostać testerem!
Kulinarnym. Przygotowywanie dziwnych, innych, nieznanych wcześniej potraw to jest to, co lubię! Kuchnia to miejsce, gdzie mogę się wyżyć i pozbyć wszelkich negatywnych emocji z całego tygodnia... Zadania testera-męża: towarzyszyć w procesie produkcji i dbać o jego właściwy przebieg; zdobywać wiedzę na temat konieczności dodania danego składnika; czuwać nad procesem obróbki termicznej. I od czasu do czasu pocałować.


4. Pokerowa twarz.
Szachy, scrabble, kości - wszystkie te gry wciągają nas bez reszty. Dwie pierwsze to trening dla naszych mózgownic. I możliwość dogryzania sobie, takiego z miłości oczywiście! Trzecia jest dla rozluźnienia. Kiedy składamy plansze, okazuje się, że popołudnie minęło jak z bicza strzelił, a w domu nic nie zrobione! Pranie nie rozwieszone, naczynia niepozmywane, śmieci niewyrzucone! Och, no trudno, to się zrobi jutro...

5. Nocny maraton.
Filmowy: 2-3 filmy, tona popcornu i jedziemy z koksem! Jak już lecą napisy końcowe ostatniego seansu, wyłączamy TV i odliczamy od 10 do 1. Zasypiamy na 9 lub 8, w zależności od atrakcyjności wybranego repertuaru. W niedzielę wstajemy późno, olewamy wszystkie obowiązki domowe i powracamy do realizacji powyższych pięciu punktów.
Pogaduchowy: rozmawiamy przez cały wieczór, poruszając milion tematów. Po 2-3 godzinach żaden nie kończy się konkluzją, żaden nie jest wyczerpany, za to my - bardzo! Odliczamy od 10 do 1, zasypiamy na 8 lub 7, w zależności od atrakcyjności omawianych wątków. W niedzielę wstajemy późno, olewamy obowiązki domowe i powracamy do realizacji powyższych pięciu punktów.

 Nie pytajcie, jak wygląda poniedziałek... :-)



Nowy projekt blogowy


Ostatnio pewna sytuacja natchnęła mnie do stworzenia nowego projektu blogowego. Kilka dni temu tradycyjnie wróciłam z zakupów z kilkoma nowymi książkami. Dobrze wiem, że moja biblioteczka jest niewielkich rozmiarów i na razie musi tak zostać, ale ja po prostu nie potrafię się powstrzymać! Zwłaszcza, gdy trafiam na wyjątkowe okazje, wyprzedaże, lub po prostu ciekawe tytuły. No i cóż, na nowe książki miejsca na półkach brak. Ulubione lektury zalegające na swoich miejscach nie chcą się skurczyć. Dlatego wraz z nadejściem 2016 roku postanowiłam uruchomić projekt o nazwie "Przekaz książkowy". Może nie wiecie, ale uwielbiam dzielić się tym, co mam. Połączę zatem przyjemne z pożytecznym, udostępniając Wam moją biblioteczkę. 

Muszę tutaj zaznaczyć, że książki, którymi będę Wam przesyłać, nie będą całkiem nowe. Będą stosunkowo niedawno zakupione, ale... będą zawierać cząstkę mnie - bo każdą z nich przeczytam, zanim poślę ją dalej w świat. Nie martwcie się jednak, nie mówię tu o plamach po kawie! Mam raczej na myśli kawałek mojego serca :-)

Projekt chciałabym realizować przynajmniej raz w miesiącu. O każdej nowej edycji będę informować Was w osobnym poście - podając tytuł i opis książki, oraz zamieszczając zasady uczestnictwa i ostateczny termin wysyłania zgłoszeń.


Jak Wam się podoba taka akcja? Chcielibyście wziąć w niej udział? A może coś byście w niej zmienili? Podzielcie się koniecznie w komentarzach - bardzo zależy mi na Waszej opinii!


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz