22 lutego 2017

"Gałęziste" - Artur Urbanowicz. Książka, która mnie oszołomiła.

artur urbanowicz, galeziste
Jeszcze się zdziwisz. Zdziwisz się, co jeszcze tutaj zobaczysz i co przeżyjesz. Zdziwisz się, jaka jest tego inwencja. Odwoła się do twoich najgłębszych, najbardziej zakorzenionych lęków, o których nawet nie miałeś pojęcia i przed którymi nie masz żadnych szans się obronić. Zdziwisz się, że można niszczyć w ten sposób twój umysł jeszcze bardziej niż z każdym kolejnym dniem sądziłeś. Pożerać go bez pośpiechu, komórka po komórce, jak nowotwór. A przede wszystkim zdziwisz się jeszcze, do czego będziesz zdolny i jakie bariery będziesz w stanie pokonać. Ani się obejrzysz, a zamienisz się w zwierzę.

19 lutego 2017

"Róże cmentarne" - M. Krajewski, M. Czubaj

roze cmentarne

Róże cmentarne to kolejne dziecko duetu literackiego Krajewski - Czubaj. Panowie postanowili pociągnąć dalej historię nadkomisarza Jarosława Patera i muszę przyznać, że spodziewałam się prawdziwej petardy. A co dostałam?

15 lutego 2017

Jestem tylko echem

Jestem tylko echem

Jestem tylko echem

życie to nie jest bajka 
z uśmiechem co dzień mówisz
wolę podróże w kłamstwa
w kołysce z chmur się budzić

12 lutego 2017

Fitstres... Czyli jak zaczęłam przygodę z fitnessem.

Fitness, fitstres, cwiczenia

Po dziesięciu latach nic-nie-ćwiczenia i przesiadywania na kanapie z książką (a także z miską czitosów po lewej stronie i paczką kabanosów po prawej), nadszedł wreszcie  t e n  moment. Kiedy biegnę do tramwaju i kilkanaście minut później wciąż sapię nad głową jakiejś starszej pani. Kobieta spogląda na mnie podejrzliwie i zastanawia się, czy zejdę na zawał, jeśli nie ustąpi mi miejsca.... Kiedy próbuję podnieść upuszczony na podłogę przedmiot i dociera do mnie, że najłatwiej będzie się położyć... I wreszcie, gdy początkowa ekscytacja tak długo wyczekiwanym przybieraniem na wadze zamienia się w czarną rozpacz... Tak, to zdecydowanie ten moment. Zramolałam i coś z tym trzeba zrobić. Co tu począć, hm? A, idę na fitness! Na początek w sam raz. Ha ha, dobry żart!

9 lutego 2017

"Aleja samobójców" - M. Krajewski, M. Czubaj

aleja samobojcow, krajewski, czubaj

Nieczęsto zdarzało się, żeby ten czterdziestolatek wzbudził zainteresowanie przechodniów, żeby ten szczupły, lekko siwiejący brunet kogokolwiek zaintrygował, musiałby chyba walić dzidą w tarczę i śpiewać rytualną pieśń (...).

Cóż... mnie bardzo zaintrygował! Nadkomisarz Jarosław Pater, pierwszoplanowy bohater Alei samobójców, jest osobą małomówną, skrytą i ma fisia na punkcie poprawności językowej. Ta ostatnia przypadłość wzbudziła we mnie szczególny rodzaj uwielbienia. Również należę do grupy ludzi, których błędy wprawiają w stan irytacji i oburzenia. Ja jednak, w przeciwieństwie do Patera, nie jestem absolwentką filologii polskiej.

6 lutego 2017

Checkup - styczeń 2017

checkup, podsumowanie, january

Minął styczeń. Choć przeżyłam kilka naprawdę udanych dni, to tak naprawdę... miałam stycznia po dziurki w nosie! Dwa razy byłam chora. A nie, wróć! Raz chora, a raz umierająca. Z niecierpliwością czekałam na kolejny miesiąc - i oto jest! ☺ Luty rozpoczęłam bardzo pozytywnie. Na początek otrzymałam całkiem za friko ogromny zapas pozytywnej energii. To sprawka Aleksandra Rogozińskiego, na którego spotkaniu autorskim miałam okazję gościć. Kto nie był, niech żałuje - Alek to chodzące (i niezwykle gadatliwe) poczucie humoru. ☺ No dobra, ja tu gadu gadu, a miałam podsumowywać styczeń. Zatem jak zwykle - podzielę się tym, co słychać u mnie, a także ciekawostkami wygrzebanymi w otchłani internetowej.

31 stycznia 2017

Sprawa Niny Frank

Sprawa Niny Frank, Katarzyna Bonda, book

Sprawa Niny Frank ma na koncie wiele różnych opinii. Niektórzy mocno krytykują tę pozycję, inni - wręcz przeciwnie. Moja ciekawość została solidnie rozbudzona. Postanowiłam więc przekonać się na własnej skórze, co też ciekawego do świata kryminałów wniosła pani Bonda. Czy w ogóle coś wniosła, a może tylko namieszała? Trafiwszy na wyjątkowo korzystną ofertę, zrobiłam zakupy z rozmachem godnym mola książkowego. Zakupiłam cały cykl z Hubertem Meyerem i już zacierałam ręce. Które ostatecznie nieco mi opadły pod koniec pierwszego tomu... Ale o tym za chwilę.